Nieszczęścia chodzą parami.

02-05-2010 przez admin Zostaw odpowiedź »

Nigdy nie zrozumiem dnia, w którym mój świat przewrócił się do góry nogami i cofnął się o 12 lat wstecz. Kilkanaście dni temu padł mi laptop. Ot się po prostu zawiesił. Niestety po zwisie już nie wstał. Włączał się i po 2-3 sekundach wyłączał… Rozkręciłem całość, przeczyściłem, złożyłem, niestety bez efektu. Sprawdziłem podzespoły i tu pierwsze zaskoczenie: uszkodzona jest płyta główna! Desperacko szukałem w internecie firmy zajmującej się naprawą płyt głównych. Znalazłem! Pełen optymizmu zapakowałem całość i wysłałem do diagnozy. Po 4 dniach od wysłania przyszła wiadomość z serwisu. Niestety fatalna. Wszystko okazało się sprawne, padł “jedynie” bios. Szkoda tylko, że producent nie udostępnia tego biosu jako osobnej części, a zamienniki nie istnieją (wg. serwisu)… Ten laptop to NTT Corrino 617SU. 11-miesięczna maszyna z pozrywanymi plobami… W oficjalnym serwisie zawołali za samą diagnozę problemu(sic!) 350 złotych. Załamany czekam na powrót paczki z laptopem. Pójdzie na części na allegro.

Na domiar złego nieszczęścia chodzą parami. 3 dni po zepsuciu laptopa zdechł internet. Podziękowałem dotychczasowemu dostawcy, jednak na założenie nowego musiałem czekać tydzień… A może te nieszczęścia chodzą trójkami? Tydzień przed awarią laptopa zepsuł się stacjonarny komputer. Diagnoza? Płyta główna…

Reklama

Dodaj komentarz