Archiwum dla Styczeń 2011

Plan nauki na weekend

01-29-2011

W poniedziałek egzamin z analizy, więc postanowiłem zrobić plan nauki na weekend. Co prawda jestem już w połowie jego wykonywania, ale co tam :)

Piątek – granica ciągu 

Sobota – pochodne , całka nieoznaczona , wstęp do granic funkcji 

Niedziela – granica funkcji , powtórka materiału 

Pierwsze podejście się niestety nie powiodło. Widocznie za mało ćwiczyłem…

System Eliminacji Studentów Jest Aktywny

01-26-2011

Oficjalnie dopiero w piątek, ale tak na prawdę to już jutro, bo wszystkie kursy, które nie kończą się egzaminem zaliczyłem. Większość za pierwszym podejściem, co mnie bardzo cieszy. Wyjątkiem jednak była tu okropna geometria wykreślna, do której podchodziłem aż 3 razy! Ale też się udało. Problem sprawiało to, że na wykładach byłem nieobecny, mimo iż na nie chodziłem i nie rozumiałem kompletnie nic. Samemu nie było fizycznej możliwości by się nauczyć, co udowodniłem sobie na drugim podejściu. Uczyłem się wtedy około 4-5 godzin. Mało? Przed trzecim podejściem w 20 minut znajomy wytłumaczył mi (Jasiu, wiszę ci browara ;) ) na czym polega przenikanie graniastosłupów, brył obrotowych i jak się wykonuje transformację trójkąta przebitego prostą. Później 2 godziny ćwiczyłem sam, rozwiązując po 2 przykłady każdego z zadań i w efekcie udało się zaliczyć :) .

Do pełni szczęścia brakuje mi już tylko skończonego projektu, którego de facto jeszcze nie zacząłem, a potrzebny mi jest na jutro. Przeraża mnie ogrom pracy jaką muszę w niego włożyć… Ale wykonam go! Po tej deklaracji przecież nie mam innego wyjścia ;) . A po projekcie? SESJA. Pierwsza w życiu, jednak już mnie przeraża… A co na sesji? Analiza, algebra i (o czym dowiedziałem się dzisiaj), ekonomia (wykład), bo nasz kochany wykładowca nie zdążył zrobić kolokwium. Co ciekawe ekonomia wydaje mi się gorsza od obu dziedzin matematyki jakie mam zaszczyt posiadać na sesji. Widziałem testy z poprzednich lat i powiem szczerze, nie widzę różowo piątkowego, pierwszego w życiu egzaminu. Zobaczymy co z tego wyniknie, tymczasem idę jeść pierwszy posiłek dzisiaj i zabieram się za rysowanie…

Kolokwiów ciąg dalszy

01-23-2011

W poprzednim wpisie wymieniłem czwartkowe kolokwia jakie mnie czekały Obecnie wiem że dwa z nich zaliczyłem. Obecna lista wygląda następująco:

  • Geometria wykreślna, ćwiczenia –  
  • Podstawy prawa - 
  • Ekologia i ochrona środowiska - 

Do tego wszystkiego doszły jeszcze piątkowe kolokwia z analizy i algebry, które sobie odpuściłem, bo nie wpłynęłyby na to czy będę pisał egzamin, czy też nie… No i oczywiście sobotnia, ostatnia poprawka z wykładu z geometrii wykreślnej. Mimo, że sporo się uczyłem uczucia po kole mam mieszane… Raczej bardziej skłaniam się ku temu, że oblałem… Czas pokaże. W poniedziałek socjologia, w piątek ekonomia i z dziwnymi kursami – zapychaczami spokój. Pozostanie na polu walki analiza i algebra. Z tą drugą powinienem sobie poradzić, bo rozumiem niemal cały materiał, kwestia ćwiczeń, natomiast analiza to nie lada wyzwanie…

Technologia Informacyjna zaliczona

01-19-2011

Tak, już wiem, że technologię informacyjną zaliczyłem! Prawdę mówiąc nie spodziewałem się innego wyniku, ale fakt, że się udało działa w jakiś sposób motywująco. Jutro dość nieciekawy dzień, bowiem czekają mnie aż trzy kolokwia decydujące o zaliczeniu danego kursu. Są to:

  • podstawy prawa – myślę, że nie powinno być problemu, aczkolwiek niektóre zagadnienia do przygotowania powodują u mnie wytrzeszcz oczu…
  • geometria wykreślna, ćwiczenia – tutaj boję się dość mocno, nie wiem czego spodziewać się na tym kolokwium… Właściwie może być wszystko co robiliśmy przez całe półrocze.
  • ekologia i ochrona środowiska – opracowałem 17 zagadnień, które mielimy przygotować, powinno być ok.

Zobaczymy co będzie, jestem dobrej myśli i chciałbym przynajmniej 2 z w/w kolokwiów zaliczyć za pierwszym podejściem.

Rozwój osobisty

01-18-2011

Wiem, że ten blog z założenia miał traktować o technice i internecie, ewentualnie jakiś spostrzeżeniach dotyczących otaczającego nas świata, ale jak widać ostatnio nie mam wielkiej ochoty na komentowanie wielu wydarzeń. A to za sprawą obecnej sytuacji, w której się znajduję – studia. Nie mogę powiedzieć, że nie mam czasu, bo skłamałbym, ale niestety nie umiem nim gospodarować. Postanowiłem poczytać co nieco o rozwoju osobistym, zakupiłem nawet książkę “Zrobię to Dzisiaj” Bartka Popiela, którą polecam mimo iż sam nie mam na tyle dużej motywacji by skorzystać ze wskazówek weń zawartych. Moim największym problemem jest to, że gapie się bezczynnie w monitor, setki razy przeglądając te same strony, odświeżając co kilka minut celem sprawdzenia, czy czasem nie pojawiła się jakaś aktualizacja. Co ciekawe wcale nie są to serwisy społecznościowe, a raczej informacyjne. Wychodzi więc na to, że jestem głodny wiedzy, ale nie tej co trzeba…

Bartek w swojej książce pisze o tym, że zmiany w życiu należy wprowadzać małymi kroczkami. Po dwóch tygodniach próbowania niestety zrezygnowałem. Blog założony na bloggerze miał mnie motywować. Niestety nikt w ciągu dwóch tygodni tam nie zajrzał, prócz mnie, a na dodatek niewyobrażalna dawka negatywnych emocji po kłótni z najbliższymi sprawiła, że miałem dość wszystkiego. Teraz, gdy moje emocje się w miarę ustatkowały chcę spróbować znowu. Tym razem nie będą to małe kroczki, ale od razu skok na głęboką wodę. Wpływ na tą decyzje miał fakt, że gdy starałem się dochodzić do celu małymi kroczkami, to po dołożeniu kolejnych zadań na następny dzień, te nowe wykonywałem kosztem odkładania starych. Taki stan rzeczy będę chciał za wszelką cenę utrzymać do końca stycznia. Żywię nadzieję, że do tego czasu tak się przyzwyczaję do wykonywania tych czynności, że wykonanie ich nie będzie mi sprawiało kłopotu.

Zacznę od dzisiaj. Od wyszukania odpowiedniego programu do stworzenia listy “to do” oraz przeczytania kilkunastu stron dot. ekologii i ochrony środowiska, to w ramach nauki na kolokwium, które odbędzie się w czwartek. Wszystko tym razem będę opisywał tutaj, przynajmniej nie będę miał wymówki, że nikt nie czytuje bloga ;)