Archiwum dla ‘Moje Przemyślenia’ kategoria

Powiew świeżości

07-24-2011

Dawno, dawno temu żył sobie Amas, który prowadził bloga pod adresem http://www.amas.pl. Niestety pewnego razu o nim zapomniał i… i tyle.

Nie ma jednak tego złego, coby na dobre nie wyszło. Miejmy nadzieję, że przysłowie sprawdzi się i tym razem. Dużo razy zabierałem się za napisanie czegoś sensownego, jednakże po wejściu do panelu zarządzania wpisami jakoś ten zapał do pisania ze mnie uchodził. Dużo się zmieniło przez ten czas, przede wszystkim to, że nie jestem studentem Górnictwa, Geologii i Geoinżynierii. Nie ma się co oszukiwać ja z górnictwem i pochodnymi dziedzinami nie miałem nigdy nic wspólnego, przelotnie interesowała mnie mineralogia, ale nic poza tym. Geografii w szkole nienawidziłem, więc to też mówi samo za siebie.

Na szczęście podjąłem przez ten czas, jak mi się wydaje, kilka racjonalnych i dobrych decyzji, których efektem jest między innymi rozpoczęcie studiów na kierunku informatyka, które są w pełni zgodne z moimi zainteresowaniami.

Zamierzam równocześnie z rozpoczęciem studiów zacząć żyć na własny rachunek, co może być nieco ciężkie do osiągnięcia, ale trzeba być dobrej myśli :)

Do rozwiązania pozostaje jeszcze kwestia mojego zdrowia, bo wydaje mi się, a wręcz jestem pewien, że nie czuję się tak jak powinien się czuć zdrowy człowiek… Jutro wizyta u lekarza, miejmy nadzieję, że to nic poważnego, i że z badaniami zdążę do Przystanku Woodstock.

To by było dzisiaj na tyle.

Wpisy sponsorowane

11-30-2009

Nieoczekiwanie ten oto blog zdobył PageRank=2 i na Blogvertising.pl dostałem możliwość załapania się na stworzenie wpisu sponsorowanego. Pomyślałem – OK, 17,50zł za wpis, nie ma sprawy. Ale chwilę później zacząłem mieć poważne wątpliwości. Właściwie to zaczęły się one z chwilą, gdy przeczytałem wymagania jakie musi spełniać post, by został zaakceptowany. Są one co najmniej śmieszne. Za nieco ponad 17 złociszy mam umieścić na swoim blogu 5 linków, które będę dożywotnio wisiały w archiwalnym wpisie? No chyba lekka przesada… Ogłaszam wszem i wobec, że na tym oto blogu wpisów sponsorowanych nie będzie, no chyba, że zaproponowana zostanie rozsądna stawka za takowe. A rozsądną stawką dla mnie przy PR=2 dla tego bloga jest 50zł i ani grosza mniej. Oczywiście nie winię za nic Blogvertising.pl, ale ludzi, którzy żerują na naiwności innych. Choć tych naiwnych wiele nie ma, co widać po statystykach na Blogvertising.pl. Na dziś tyle.

Następca Diablo? Nie, ale…

11-27-2009

O tej grze nie było głośno. Właściwie to nikt nie spodziewał się ciekawego tytułu słysząc, że po raz kolejny pracują nad grą byli pracownicy Blizzarda. Przykładem fatalnej gry nad którą pracowali twórcy Diablo jest chociażby LOKI. Nic, ale to nic kompletnie nie przyciągnęło mnie do tego tytułu. Pograć pograłem, gdy tytuł został dodany do CD Action, ale nie czerpałem z tego ogromnej przyjemności. Po kilku dniach wrzuciłem do szuflady i o niej zapomniałem. Dosyć o LOKI. Kilka tygodni temu przeglądając zagraniczne blogi natknąłem się na pierwszą grę, która będzie posiadała tzw. “Netbook mode” i nad którą pracowali twórcy Diablo i Diablo 2. O zgrozo – pomyślałem – znowu ci byli pracownicy Blizzarda. Za coś ich chyba z firmy wyrzucili nie? Ale skoro od dłuższego czasu poszukuję rozrywki na komputerze stwierdziłem, że nie zaszkodzi spróbować.

Zaniemówiłem z wrażenia

O tak! Tak świetnego hack’n'slash-a nie widziałem od premiery Diablo 2! Mówię poważnie, naprawdę każdemu fanowi serii Diablo polecam grę na umilenie czasu oczekiwania na 3 część. Grafika co prawda nie powala, ale nie jest brzydka. Po za tym ci, co do dzisiaj grają w drugą część Diabła wiedzą, że nie jest ona najważniejsza. Mimo słabej grafiki czary są bardzo efektowne i po prostu śliczne :) Twórcy Torchlight mają w swoim składzie również Matta Uelmana – kompozytora słynnego utworu Tristram, który nadaje klimatu w Diablo 2. Dzięki niemu klimat został po części przeniesiony do Torchlight i czasem można usłyszeć kilka znajomych nut. Atutem gry są bardzo niskie wymagania sprzętowe: procesor 800 MHz, 512 MB pamięci RAM oraz grafika z 64 MB pamięci. Ale to nie koniec :) Jak myślicie ile gra kosztuje? 100zł? 120zł? Zaledwie 55 złotych! Piszę zaledwie, ponieważ moim zdaniem spokojnie można było żądać za nią ponad 100 złotych. W Torchlight mamy do wyboru 3 postacie, wybaczcie że nie pamiętam ich pierwotnych nazw, ale są to odpowiedniki barbarzyńcy, łuczniczki oraz maga. Ciekawym dodatkiem jest zwierzątko, które nam towarzyszy i pomaga w walce. Możemy wybrać między kotem, a psem. Kolejnym ciekawym dodatkiem jest możliwość przerzucenia znalezionych przedmiotów do plecaka naszego zwierzaka, a później wysłać je do miasta, by sprzedało złom :) . Dzięki temu nie musimy co chwile wracać do miasta w celu sprzedaży znalezionych itemów. Poniżej kilka screenów z gry:




EDIT: Cholera, coś te screeny się na siebie nałożyły, postaram się porobić nowe, jak będę grał :)

Jak Enter oszukuje ludzi

11-22-2009

Ostatnio z rynku znikęło wiele ciekawych czasopism komputerowych. Wiele się mówi, że to z powodu kryzysu finansowego na świecie. Szkoda, że ten kryzys nie zatrzymał twórców Entera w wypuszczeniu gazety o programach, bo czasopismem lekturę wielkości krzyżówek raczej nazwać nie wypada. Zaciekawiony oczywiście skusiłem się na 1 numer i znalazłem pierwszy fail ze strony Entera.

Jak Enter radzi sobie z kryzysem?

Podstępnie wykorzystując naiwnych ludzi, którzy dostając 50zł opisują programy. W ten sposób rozwiązał się problem płac pracowników. Takich opisów w Enterze więcej jak 20 chyba nie ma, a więc za 1000zł mamy gotową gazetę! Świetny sposób na zwiększenie zysków kosztem niemalże niewolniczej pracy.

Też byłem niewolnikiem

Ja również skusiłem się za marne 50zł napisać opis programu. Skusiłem się, napisałem i zapomniałem o Enterze. Po 2 miesiącach dostaję e-mail, że mój opis programu będzie zamieszczony w 3 numerze miesięcznika. W mailu zawarta była prośba o dane osobowe i numer konta. Oczywiście odpisałem podając te informacje. Po tygodniu dostałem kolejnego maila, że gazeta z moim opisem jest już w kioskach i że za następny opis mogę zgarnąć 100zł, bo się święta zbliżają. Niestety olałem tę wiadomość, bowiem po lekturze 1 numeru nie byłem specjalnie zachwycony. 4 złote na makulaturę nie wydam.

Ciąg dalszy – oszustwo Entera

Minął weekend, kasy za opis nie dostałem pisze do “szanownego” Entera maila z przypomnieniem. Daję im tydzień czasu na wypłątę, bo ileż można czekać? W między czasie dowiaduję się, że mojego opisu nie ma w najnowszym numerze. Mimo to dalej czekam na maila od Entera z jakimiś wyjaśnieniami, przeprosinami za pomyłkę, czy coś. Oczywiście nie dostaję! Bo po co.

Polityka Entera

Napisanie do niewolnika, że o to udało mu się zgarnąć 50zł. Przy okazji publikacja jego opisu. Zachęcenie do wysyłania kolejnych opisów, bo przecież teraz jest za nie 100 złotych! Nie może być! Olanie niewolnika w razie błędu.

Życzenia świąteczne

Drogi Enterze! Życzę ci jak najszybszego upadku, abyś uwolnił swoich niewolników i nie marnował drzew na taką gazetę.

EDIT

Mój opis ciekawego programu jednak się ukazał, w ostatnim numerze magazynu. 50 zł dostałem niemal po miesiącu od otrzymania informacji o zakwalifikowaniu mojego artykułu.

Zmiany

11-07-2009

Lubicie zmiany? Ja tak. Zawszę, gdy nie mogę znaleźć motywacji do pisania na blogu to coś zmieniam. Tak jest i tym razem. 2 tygodnie temu przygotowałem nową skórkę, w 100% autorską. Tydzień temu ją zakodowałem do html. Dziś miałem wrzucić na bloga, ale… No właśnie popatrzyłem na nią przez chwilę i stwierdziłem, że chcę czegoś zwykłego, prostego. Długo nie myśląc wpisałem w google “blogger templates” i przeszukałem kilka stron. Znalazłem i wrzuciłem. Tego posta przeglądasz już na nowej skórce :) . Theme nad którego projektowaniu siedziałem prawie 2 godziny i kolejne 2 godziny kodowałem został wyparty przez darmowy odpowiednik… Bywa i tak. Teraz słuchając ostatniego koncertu Metalliki w Polsce zastanawiam się kiedy będę się uczył fizyki. W poniedziałek mam pracę klasową. W zeszycie około 40 stron materiału, a ja nie mogę się zań zabrać. Właściwie to za nic się dzisiaj nie mogłem zabrać. Pokój sprzątałem 5 godzin, gdzie normalnie zajmuje mi to 30 min, później oglądałem film “Strażnicy”, którego ogólnie rzecz biorąc nie polecam. Później nie było prądu przez 2 godziny… I tak zastała mnie godzina 20 z mnóstwem rzeczy do zrobienia. Ten wpis też by nie powstał, gdyby nie zmiana skórki. Ja już nie wiem jak mam się motywować, bo czasami to motywowanie mnie zabiera więcej czasu niż późniejsze działanie. Owszem, można się wziąć, można sobie wymyślić powód działania, ale na dłuższą metę to nie działa. Ile razy mogę sobie powtarzać, że uczę się by dobrze zdać maturę? Albo że uczę się dla ogólnych późniejszych korzyści życiowych? Tfu… Koniec tego wywodu bo jeszcze w jakąś depresję popadnę :)

OdSiebie.com zamknięte…

11-04-2009

Ostatnio głośno się zrobiło w internecie w związku z zamknięciem chyba największego w Polsce hostingu plików. Prawdę mówiąc jestem zbulwersowany działaniem służb do zwalczania piractwa, bo zwalczając je zatapiają też statki zwykłych rybaków… Ale mi się metafora rzuciła :) . Osobiście korzystałem z odsiebie.com jako miejsca przechowywania swoich ważnych kopii bezpieczeństwa plików tekstowych, zdjęć, krótkich amatorskich filmików, bądź muzyki, którą nagrywa mój znajomy zespół w tzw. “domowym studiu”. I wszystko przepadło, bo jakiś artysta się upomniał o swoje. A co ja mam powiedzieć? Wszystkie dane jakie przechowywałem na odsiebie.com miały dla mnie wartość sentymentalną i bezpowrotnie zniknęły. Co ja mam teraz zrobić? Podać do sądu artystów, przez których hosting został bez uprzedzenia zamknięty? A może właściciela? Całe szczęście to nie były jedyne kopie jakie wykonałem. Więcej komentować nie będę, bo po prostu brak mi słów.

Sztuka motywacji

10-07-2009

Dzisiaj napiszę trochę o tym, jak staram sam siebie zmotywować do działania (w tym wypadku nauki). Ogromną większość wolnego czasu spędzam przed komputerem, więc postanowiłem go w jakiś sposób wykorzystać do motywacji. Dobrym narzędziem do tego okazał się pulpit. Ustawiłem sobie jako tapetę zwykłe zdjęcie rzeczy, której bardzo pragnę – w moim przypadku jest to własny samochód – a której na pewno nie dostanę na żadne urodziny i święta, a więc muszę sam sobie nań zapracować. Motywuje mnie najkrótsza droga zdobycia upragnionego samochodu, czyli chęć znalezienia dobrej pracy. Mogę ją znaleźć tylko gdy będę się uczył. Może trochę zawiłe, ale mnie pomaga :) . Druga sprawa związana z komputerem to automatyczny wyłącznik. Bywa tak, że siedząc przed monitorem zapominam o czasie, w konsekwencji czego gdy się “budzę” jest już zbyt późno, żeby brać się za naukę… Dziś spróbuję w harmonogramie zadań jakoś to ustawić.

Lista “to do”

Kolejnym motywatorem jest lista “to do”, czyli lista rzeczy do zrobienia. Można ją stworzyć na komputerze przy pomocy chociażby darmowego programu Doomi specjalnie do tego stworzonego lub na zwykłej kartce. W kolumnie wypisujemy wszystkie rzeczy do zrobienia, a gdy się z nimi uporamy to po prostu je wykreślamy.

Analiza SWOT

Analizę taką wykonuje się przy okazji pisania biznesplanu lub przy prezentacji własnej osoby na rozmowie kwalifikacyjnej, ale z powodzeniem może ona nas motywować do działania. Analiza SWOT to tabela składająca się z 4 wierszy i 2 kolumn. Wypisujemy w niej swoje mocne strony, swoje słabe strony, szanse jakie dają nam nasze mocne strony i praca nad słabościami, oraz ryzyko jakie niesie za sobą pozostawienie naszych wad (brak pracy nad nimi). Przykładowa analiza SWOT:

Mocne strony Słabe strony
Logiczne myślenie
Upór w dążeniu do celu
Cechy przywódcze
Matematyka
Fizyka
Szanse Ryzyko
Dobrze zdana matura
Wymarzone studia
Wymarzona praca
Źle zdana matura
Praca fizyczna
Niestabilność finansowa

Oczywiście to jest tylko przykład. Moja własna jest 3 razy dłuższa i wisi na ścianie obok biurka przypominając mi, że mam pracować nad swoimi słabościami (czyli uczyć się). Na razie tyle z technik motywacji.

Matura 2010

09-08-2009

Matura zbliża się do mnie wielkimi krokami i raczej bez przyłożenia się do jej zdania będzie nieciekawie, dlatego czas zacząć działać. Na egzaminach zamierzam zdawać rozszerzoną matematykę i rozszerzoną fizykę i oczywiście przedmioty obowiązkowe, czyli podstawową matematykę, podstawowy język polski i podstawowy język obcy (angielski). Niestety (a może to i lepiej) moja matura nie będzie już wyglądać tak jak poprzednie. Jeśli chcę zdawać rozszerzenie z jakiegoś przedmiotu, to muszę zdawać też podstawę. Minusem tego rozwiązania jest to, że gdy chcę zdać podstawę i rozszerzenie, to muszę siedzieć w szkole od rana do wieczora, bo oba egzaminy z danego przedmiotu są w tym samym dniu… Koniec narzekania, bo nic ono nie pomoże. Jestem raczej w komfortowej sytuacji jeżeli chodzi o matematykę, bowiem moja nauczycielka (i wychowawczyni) mimo wszystko ma głowę na karku i potrafi zorganizować czas na naukę tak więc zamiast 5 godzin matematyki w pierwszym półroczu będzie ich 7, bo całą klasą zgodnie poświęciliśmy tzw. godzinę wychowawczą na kolejną lekcję matematyki i tzw. godzinę społeczną, którą raz w tygodniu nauczyciel musi odpracować (podobno weszła w życie jakaś ustawa w związku z godziną do odpracowania) wychowawczyni poświęci na kolejną lekcję matematyki (tylko dla osób zdających rozszerzenie). Kolejne 2 godziny tygodniowo, na których będę się uczył matematyki związane są związane z nowym projektem pt. “Równe szanse”, w którym będę brał udział, aczkolwiek będą tam przekazywane rzeczy spoza obowiązującego zakresu materiału w liceum. W sumie daje to 9 godzin matematyki tygodniowo, na które składają się: 2 godziny powtórzeń, 4 godziny bieżącego materiału, 1 godzina powtórzeń (tylko dla zdających rozszerzenie) oraz 2 godziny matematyki nadprogramowej (granica ciągu, całki, itp.). Ponad to wszystko już od tego tygodnia spędzam 2 godziny dziennie (wyłączając piątek) na powtarzaniu matematyki. Sądzę, że to wystarczy. Problemem jest natomiast fizyka. Tylko 3 godziny tygodniowo to moim zdaniem zdecydowanie za mało. Myślę jednak, że jakoś zorganizuję sobie czas w sobotę lub niedzielę na 3-4 godziny fizyki. O polski i angielski się raczej nie martwię. W wakacje zacząłem sporo czytać (książki po angielsku i po polsku) i sądzę, że mój styl pisania, oraz słownictwo do matury powinno się wzbogacić wielokrotnie. Oczywiście materiał powtarzać będę, bo nie sposób czegoś nie zapomnieć w ciągu 3 lat. Szkolna rozpiska zajęć obowiązuje tylko do stycznia. Później będą tylko fakultety, czyli jeszcze więcej godzin matematyki i fizyki.

Korepetycje

Tak, to jest jakieś rozwiązanie, ale nie dla mnie. Na korepetycje chodziłem w życiu 3 razy i nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. Pierwszy raz na angielski w grupie i… I właściwie nic, tyle ile umiałem przed rozpoczęciem korepetycji, tyle samo umiałem po. A uczęszczałem na zajęcia przez rok. Później poszedłem na korepetycje z matematyki do jakiejś nauczycielki uczącej w szkole średniej i gdy pokazałem jej zadania jakie rozwiązuję to się za głowę złapała i nie wiedziała jak je rozwiązać (dosłownie). Od razu zrezygnowałem. Ostatnią moją korepetytorką była pani, która już ma wyrobioną renomę w tym “biznesie” i niejeden prymus z mojej szkoły do niej na lekcje przychodził. Chodziłem ze 4 miesiące raz w tygodniu, rozwiązywałem bieżący materiał i moje oceny w ogóle nie uległy zmianie. Owszem, czasami potrafiła przedstawić prostszy sposób rozwiązania jakiegoś zadania niż ten, z którego korzystaliśmy na lekcji, ale w większości tłumaczyła podobnie, jak nie identycznie. No i niestety na korepetycje chodziłem z jeszcze większą niechęcią niż do szkoły. Wolę sam się przygotowywać, aniżeli z czyjąś pomocą…

Jak się uczę?

Ano moim ogromnym problemem było skupienie się. A to kot zeskoczył z krzesła, a to rodzeństwo krzyknęło, a to czajnik zaczął gwizdać, a to jakiś hałas na dworze. Wszystko mnie rozpraszało, nie mogłem się odnaleźć w wykonywanej czynności co skutkowało np. spędzeniem godziny na 1 przykładzie, lub kompletnym oderwaniem się od książek z przekonaniem “będzie co będzie, trochę wiem na pewno”. Złotym środkiem okazały się powszechnie dostępne stopery do uszu. Teraz mi nic nie przeszkadza, rozwiązuję zadania i nawet nie wiem kiedy mijają 2 godziny, które sobie “odłożyłem” na naukę. Na szczęście wszelkie przedmioty, gdzie trzeba było stosować tzw. “pamięciówkę” (biologia, geografia, historia, chemia, wok) już są za mną. Zostało mi tylko czytanie (polski, angielski i wos) oraz rozwiązywanie zadań (fizyka, matematyka) i tak też się uczę. A stopery w uszach znacznie mi w tym pomagają.

Moda jest dla gejów

08-31-2009

Nie, nie jestem żadnym homofobem. Mam wyrobione zdanie na temat gejów, ale nie będę go wygłaszał publicznie (A może jednak? Wyjdzie w praniu.), bo do gejów jako ludzi nic nie mam, a ich orientacja jest ich sprawą prywatną. Jak zwykle zaczynam trochę nie na temat, ale cóż zrobić… No więc przejdę do tematu głównego. Chodzę po sklepach w poszukiwaniu spodni i koszulki. Nie jestem chudzielcem, ale wszystko co mam w szafie nie ma rozmiaru większego od XL, więc takowego szukam. Znajduję koszulkę, chwilę później spodnie. Ok, czas przymierzyć. W przymierzalni wkładam spodnie.. Wydają się trochę przykrótkie, bo po ich zapięciu i podciągnięciu moje bokserki są zdecydowanie wyżej ułożone na moim ciele… Nieco zniechęcony wkładam koszulkę, która niemalże mnie dusi. Patrzę na rozmiar – no k!@#$ przecież XL, a nie wydaje mi się żebym przytył… Wychodzę z przymierzalni by przejść się w potencjalnie moich ciuchach i przejrzeć w większym lustrze. W tym czasie podchodzi do mnie jakaś tam pani, która doradza klientom.

Jak się pan czuje w nowym stroju? Bo wygląda pan o niebo lepiej!

Mówię jej wtedy, że ciasno, a ona, że tak ma być! A to, że mnie jaja bolą gdy chodzę to też “tak ma być”? A pani ekspedientka do mnie:

Bo pewnie pan nosi bokserki, teraz jest modna obcisła bielizna

A niegejowskich rzeczy to wy nie macie? Pani poleciła mi przymierzyć inne spodnie. W przymierzalni okazało się, owe spodnie krocze mają przy kostkach. Fakt, jądra przy chodzeniu już mnie nie bolały, ale tym razem normalne chodzenie raczej skutkowało glebą. Znów zapytałem panią ekspedientkę tym razem o normalne rzeczy.

Wiem już jakich w jakich ubraniach pan gustuję, ale niestety takie kroje są już rzadko produkowane.

Gdyby to było w jednym sklepie – ok, da się przeżyć, ale podobne sytuacje powtarzały się w każdym innym. Ostatecznie zamiast koszulki kupiłem koszulę, a spodnie sobie darowałem. Cała moda skupia się teraz wokół gejów, bo przynajmniej mi obcisłe koszulki, czy nie sięgające nawet do pasa spodnie się kojarzą jednoznacznie z gejami. A co z normalnymi ludźmi bez zaburzeń seksualnych? Też mam się stać gejem i zacząć pieprzyć kolegów? I udawać że jestem normalny? Może wtedy dzisiejsza moda by mi odpowiadała… No i tak wyszło, że jednak jestem homofobem mimo tego, że we wstępie pisałem inaczej.A ja tylko chciałem się ubrać.

Bo oszczędność jest ważna…

08-29-2009

Wczoraj zostałem niemal siłą wyciągnięty do galerii Cuprum w Lubinie. Spędziłem tam prawie 7 godzin, a w sumie z całą rodziną wydaliśmy 1,5k złotych. Niby nic ciekawego, bo co może ciekawić człowieka w sezonowych zakupach? Ano okazało się, że od 22:00 jest w owej galerii wyprzedaż. No cóż, zajechaliśmy tam o 15:00 więc nie ma sensu czekać 7 godzin na wyprzedaż… Błąkając się po sklepach zdążyłem kupić skórzaną kurtkę za 399 złotych, plecak za 80 złotych i koszulę za 60 zł. Straciłem na to powiedzmy godzinę, ale wszyscy chyba wiedzą ile czasu w sklepach spędzają kobiety? No więc zanim moja mama i siostra znalazły coś dla siebie minęło 6 godzin (sic!). Na szczęście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Okazało się bowiem, że niektóre sklepy nocną wyprzedaż rozpoczęły już o 21:00. Tak było w sklepie, w którym kupiłem kurtkę. Z ciekawości poszedłem zobaczyć o ile przeceniony został mój zakup. 20% – hmm, to będzie jakieś 80zł. Trochę podłamany wychodząc ze sklepu przypomniałem sobie o prawach konsumenta. Niewiele się zastanawiając stanąłem w kolejce (przede mną było jakieś 40 (tak, czterdzieści) osób i cierpliwie czekałem na ewentualną możliwość skorzystania z usług pani kasjerki… Nie wiem ile czasu minęło zanim moje miejsce w kolejce zmieniło się do 1, ale ciekawe jest to co zrobiłem później. Z uśmiechem na twarzy powiedziałem, że chcę oddać zakupiony towar. Pani kasjerka przez chwilę nie zareagowała na to jakoś specjalnie i dopiero po zobaczeniu paragonu lekko podirytowana oddała mi 399 zł i zapytała kolejnego klienta standardowym słowem – “proszę?”. Ale prze pani ja nie skończyłem! Teraz chciałbym kupić tą kurtkę :D No i kupiłem płacąc tym razem 320 złotych.
No dobra przyznam się, nie zrobiłem tak jak wyżej napisałem, ale mógłbym prawda? I pewnie zrobiłbym gdyby nie ta kolejka… Po 6 godzinach sklepowego marszu skutecznie upośledziłem swoje zmysły. W szczególności wzroku i węchu. Miałem dość, więc te 80 zł po prostu olałem.
Oprócz tej wyprzedaży byłem świadkiem jeszcze dwóch ciekawych sytuacji, o których nie mogę nie wspomnieć. Pierwsza z nich to zamyślony człek, wyglądający na biznesmena, który trzykrotnie próbował opuścić galerię przez szybę… Dzięki niemu poprawił mi się humor i udało mi się wykrzesać resztki sił na sklepowe przechadzki.
Druga – o wiele ciekawsza, ale i o wiele bardziej irytująca miała miejsce w CCC. Cena może i czyni u nich cuda, ale personel wręcz przeciwnie. Nadmiernie miła pani ekspedientka stojąca ~20 metrów od wejścia do sklepu na powitaniu wykrzyczała mi “dzień dobry!”. Niby nic strasznego, ot próbuje być uprzejma tak jak jej kazano. Szkoda tylko, że witała mnie o ile dobrze pamiętam 13 razy, a sklep wcale zatłoczony nie był.
Ogólnie Cuprum jest ciekawym miejscem, ale po zwiedzeniu całości trzeba mieć ze 2 dni na odpoczynek…

SeoPilot.pl
kiedy dojdzie przelew
Szybkie i Bezpieczne Przelewy z PayU. Wysyłaj Pieniądze za max.
sesjeelixir.eu
najlepszy spalacz tłuszczu
Najmocniejsze Spalacze Tłuszczu w Disport. 19 Sty 2006.
sklep.pafoscan.pl
ściąganie ze wrzuty
Na stronie tej możliwe jest pobieranie z wrzuty. Zawsze działająca strona.
jaksciagac.info
Twój osobisty stylista czeka na Ciebie. Oferujemy zwiedzanie Wrocławia w dobrych cenach.