Archiwum dla ‘Moje Przemyślenia’ kategoria

Matura 2010

09-08-2009

Matura zbliża się do mnie wielkimi krokami i raczej bez przyłożenia się do jej zdania będzie nieciekawie, dlatego czas zacząć działać. Na egzaminach zamierzam zdawać rozszerzoną matematykę i rozszerzoną fizykę i oczywiście przedmioty obowiązkowe, czyli podstawową matematykę, podstawowy język polski i podstawowy język obcy (angielski). Niestety (a może to i lepiej) moja matura nie będzie już wyglądać tak jak poprzednie. Jeśli chcę zdawać rozszerzenie z jakiegoś przedmiotu, to muszę zdawać też podstawę. Minusem tego rozwiązania jest to, że gdy chcę zdać podstawę i rozszerzenie, to muszę siedzieć w szkole od rana do wieczora, bo oba egzaminy z danego przedmiotu są w tym samym dniu… Koniec narzekania, bo nic ono nie pomoże. Jestem raczej w komfortowej sytuacji jeżeli chodzi o matematykę, bowiem moja nauczycielka (i wychowawczyni) mimo wszystko ma głowę na karku i potrafi zorganizować czas na naukę tak więc zamiast 5 godzin matematyki w pierwszym półroczu będzie ich 7, bo całą klasą zgodnie poświęciliśmy tzw. godzinę wychowawczą na kolejną lekcję matematyki i tzw. godzinę społeczną, którą raz w tygodniu nauczyciel musi odpracować (podobno weszła w życie jakaś ustawa w związku z godziną do odpracowania) wychowawczyni poświęci na kolejną lekcję matematyki (tylko dla osób zdających rozszerzenie). Kolejne 2 godziny tygodniowo, na których będę się uczył matematyki związane są związane z nowym projektem pt. “Równe szanse”, w którym będę brał udział, aczkolwiek będą tam przekazywane rzeczy spoza obowiązującego zakresu materiału w liceum. W sumie daje to 9 godzin matematyki tygodniowo, na które składają się: 2 godziny powtórzeń, 4 godziny bieżącego materiału, 1 godzina powtórzeń (tylko dla zdających rozszerzenie) oraz 2 godziny matematyki nadprogramowej (granica ciągu, całki, itp.). Ponad to wszystko już od tego tygodnia spędzam 2 godziny dziennie (wyłączając piątek) na powtarzaniu matematyki. Sądzę, że to wystarczy. Problemem jest natomiast fizyka. Tylko 3 godziny tygodniowo to moim zdaniem zdecydowanie za mało. Myślę jednak, że jakoś zorganizuję sobie czas w sobotę lub niedzielę na 3-4 godziny fizyki. O polski i angielski się raczej nie martwię. W wakacje zacząłem sporo czytać (książki po angielsku i po polsku) i sądzę, że mój styl pisania, oraz słownictwo do matury powinno się wzbogacić wielokrotnie. Oczywiście materiał powtarzać będę, bo nie sposób czegoś nie zapomnieć w ciągu 3 lat. Szkolna rozpiska zajęć obowiązuje tylko do stycznia. Później będą tylko fakultety, czyli jeszcze więcej godzin matematyki i fizyki.

Korepetycje

Tak, to jest jakieś rozwiązanie, ale nie dla mnie. Na korepetycje chodziłem w życiu 3 razy i nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. Pierwszy raz na angielski w grupie i… I właściwie nic, tyle ile umiałem przed rozpoczęciem korepetycji, tyle samo umiałem po. A uczęszczałem na zajęcia przez rok. Później poszedłem na korepetycje z matematyki do jakiejś nauczycielki uczącej w szkole średniej i gdy pokazałem jej zadania jakie rozwiązuję to się za głowę złapała i nie wiedziała jak je rozwiązać (dosłownie). Od razu zrezygnowałem. Ostatnią moją korepetytorką była pani, która już ma wyrobioną renomę w tym “biznesie” i niejeden prymus z mojej szkoły do niej na lekcje przychodził. Chodziłem ze 4 miesiące raz w tygodniu, rozwiązywałem bieżący materiał i moje oceny w ogóle nie uległy zmianie. Owszem, czasami potrafiła przedstawić prostszy sposób rozwiązania jakiegoś zadania niż ten, z którego korzystaliśmy na lekcji, ale w większości tłumaczyła podobnie, jak nie identycznie. No i niestety na korepetycje chodziłem z jeszcze większą niechęcią niż do szkoły. Wolę sam się przygotowywać, aniżeli z czyjąś pomocą…

Jak się uczę?

Ano moim ogromnym problemem było skupienie się. A to kot zeskoczył z krzesła, a to rodzeństwo krzyknęło, a to czajnik zaczął gwizdać, a to jakiś hałas na dworze. Wszystko mnie rozpraszało, nie mogłem się odnaleźć w wykonywanej czynności co skutkowało np. spędzeniem godziny na 1 przykładzie, lub kompletnym oderwaniem się od książek z przekonaniem “będzie co będzie, trochę wiem na pewno”. Złotym środkiem okazały się powszechnie dostępne stopery do uszu. Teraz mi nic nie przeszkadza, rozwiązuję zadania i nawet nie wiem kiedy mijają 2 godziny, które sobie “odłożyłem” na naukę. Na szczęście wszelkie przedmioty, gdzie trzeba było stosować tzw. “pamięciówkę” (biologia, geografia, historia, chemia, wok) już są za mną. Zostało mi tylko czytanie (polski, angielski i wos) oraz rozwiązywanie zadań (fizyka, matematyka) i tak też się uczę. A stopery w uszach znacznie mi w tym pomagają.

Moda jest dla gejów

08-31-2009

Nie, nie jestem żadnym homofobem. Mam wyrobione zdanie na temat gejów, ale nie będę go wygłaszał publicznie (A może jednak? Wyjdzie w praniu.), bo do gejów jako ludzi nic nie mam, a ich orientacja jest ich sprawą prywatną. Jak zwykle zaczynam trochę nie na temat, ale cóż zrobić… No więc przejdę do tematu głównego. Chodzę po sklepach w poszukiwaniu spodni i koszulki. Nie jestem chudzielcem, ale wszystko co mam w szafie nie ma rozmiaru większego od XL, więc takowego szukam. Znajduję koszulkę, chwilę później spodnie. Ok, czas przymierzyć. W przymierzalni wkładam spodnie.. Wydają się trochę przykrótkie, bo po ich zapięciu i podciągnięciu moje bokserki są zdecydowanie wyżej ułożone na moim ciele… Nieco zniechęcony wkładam koszulkę, która niemalże mnie dusi. Patrzę na rozmiar – no k!@#$ przecież XL, a nie wydaje mi się żebym przytył… Wychodzę z przymierzalni by przejść się w potencjalnie moich ciuchach i przejrzeć w większym lustrze. W tym czasie podchodzi do mnie jakaś tam pani, która doradza klientom.

Jak się pan czuje w nowym stroju? Bo wygląda pan o niebo lepiej!

Mówię jej wtedy, że ciasno, a ona, że tak ma być! A to, że mnie jaja bolą gdy chodzę to też “tak ma być”? A pani ekspedientka do mnie:

Bo pewnie pan nosi bokserki, teraz jest modna obcisła bielizna

A niegejowskich rzeczy to wy nie macie? Pani poleciła mi przymierzyć inne spodnie. W przymierzalni okazało się, owe spodnie krocze mają przy kostkach. Fakt, jądra przy chodzeniu już mnie nie bolały, ale tym razem normalne chodzenie raczej skutkowało glebą. Znów zapytałem panią ekspedientkę tym razem o normalne rzeczy.

Wiem już jakich w jakich ubraniach pan gustuję, ale niestety takie kroje są już rzadko produkowane.

Gdyby to było w jednym sklepie – ok, da się przeżyć, ale podobne sytuacje powtarzały się w każdym innym. Ostatecznie zamiast koszulki kupiłem koszulę, a spodnie sobie darowałem. Cała moda skupia się teraz wokół gejów, bo przynajmniej mi obcisłe koszulki, czy nie sięgające nawet do pasa spodnie się kojarzą jednoznacznie z gejami. A co z normalnymi ludźmi bez zaburzeń seksualnych? Też mam się stać gejem i zacząć pieprzyć kolegów? I udawać że jestem normalny? Może wtedy dzisiejsza moda by mi odpowiadała… No i tak wyszło, że jednak jestem homofobem mimo tego, że we wstępie pisałem inaczej.A ja tylko chciałem się ubrać.

Bo oszczędność jest ważna…

08-29-2009

Wczoraj zostałem niemal siłą wyciągnięty do galerii Cuprum w Lubinie. Spędziłem tam prawie 7 godzin, a w sumie z całą rodziną wydaliśmy 1,5k złotych. Niby nic ciekawego, bo co może ciekawić człowieka w sezonowych zakupach? Ano okazało się, że od 22:00 jest w owej galerii wyprzedaż. No cóż, zajechaliśmy tam o 15:00 więc nie ma sensu czekać 7 godzin na wyprzedaż… Błąkając się po sklepach zdążyłem kupić skórzaną kurtkę za 399 złotych, plecak za 80 złotych i koszulę za 60 zł. Straciłem na to powiedzmy godzinę, ale wszyscy chyba wiedzą ile czasu w sklepach spędzają kobiety? No więc zanim moja mama i siostra znalazły coś dla siebie minęło 6 godzin (sic!). Na szczęście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Okazało się bowiem, że niektóre sklepy nocną wyprzedaż rozpoczęły już o 21:00. Tak było w sklepie, w którym kupiłem kurtkę. Z ciekawości poszedłem zobaczyć o ile przeceniony został mój zakup. 20% – hmm, to będzie jakieś 80zł. Trochę podłamany wychodząc ze sklepu przypomniałem sobie o prawach konsumenta. Niewiele się zastanawiając stanąłem w kolejce (przede mną było jakieś 40 (tak, czterdzieści) osób i cierpliwie czekałem na ewentualną możliwość skorzystania z usług pani kasjerki… Nie wiem ile czasu minęło zanim moje miejsce w kolejce zmieniło się do 1, ale ciekawe jest to co zrobiłem później. Z uśmiechem na twarzy powiedziałem, że chcę oddać zakupiony towar. Pani kasjerka przez chwilę nie zareagowała na to jakoś specjalnie i dopiero po zobaczeniu paragonu lekko podirytowana oddała mi 399 zł i zapytała kolejnego klienta standardowym słowem – “proszę?”. Ale prze pani ja nie skończyłem! Teraz chciałbym kupić tą kurtkę :D No i kupiłem płacąc tym razem 320 złotych.
No dobra przyznam się, nie zrobiłem tak jak wyżej napisałem, ale mógłbym prawda? I pewnie zrobiłbym gdyby nie ta kolejka… Po 6 godzinach sklepowego marszu skutecznie upośledziłem swoje zmysły. W szczególności wzroku i węchu. Miałem dość, więc te 80 zł po prostu olałem.
Oprócz tej wyprzedaży byłem świadkiem jeszcze dwóch ciekawych sytuacji, o których nie mogę nie wspomnieć. Pierwsza z nich to zamyślony człek, wyglądający na biznesmena, który trzykrotnie próbował opuścić galerię przez szybę… Dzięki niemu poprawił mi się humor i udało mi się wykrzesać resztki sił na sklepowe przechadzki.
Druga – o wiele ciekawsza, ale i o wiele bardziej irytująca miała miejsce w CCC. Cena może i czyni u nich cuda, ale personel wręcz przeciwnie. Nadmiernie miła pani ekspedientka stojąca ~20 metrów od wejścia do sklepu na powitaniu wykrzyczała mi “dzień dobry!”. Niby nic strasznego, ot próbuje być uprzejma tak jak jej kazano. Szkoda tylko, że witała mnie o ile dobrze pamiętam 13 razy, a sklep wcale zatłoczony nie był.
Ogólnie Cuprum jest ciekawym miejscem, ale po zwiedzeniu całości trzeba mieć ze 2 dni na odpoczynek…

Debile są jednak wszędzie

08-27-2009

Na początku myślałem, że tak nie jest… Wydawało mi się, że debile skupiają się w grupach zamkniętych dla ludzi z zewnątrz (emo kids, słitaśne rushoffe i zarazem PoKeMoNoWe fora, itp.), ale niektóre jednostki próbują się wydostają się z tych grup siejąc zamęt wśród normalnych ludzi. Udowodniłem to już przy okazji apelu do kierowców, później przy okazji poznania hodowców i pseudohodowców oraz ich miłości do niewolnictwa. Teraz niestety kolejny dowód, że debile są wśród nas – allegro…

Amas na Allegro

Na portalu aukcyjnym allegro.pl zasłynąłem raczej jako kupujący aniżeli sprzedający, jednak zdarzało się robić “wyprzedaże garażowe”. Tak było i tym razem. Postanowiłem pozbyć się starego i zepsutego sprzętu, którego żal było wyrzucać. Wszystko szło pięknie, kilka rzeczy sprzedało się zaraz po wystawieniu aukcji. Inne były licytowane przez 7 dni. Jednym z takich przedmiotów była uszkodzona karta graficzna Leadtek Winfast 6800GT 256/256. Opis był krótki, ale wyraźnie przedstawiał stan karty:

Dziś oferuję kartę graficzną Leadtek Winfast 6800GT 256/256 DDR3. Windows widzi 512 MB. Kupiona 6 miesięcy temu jako nówka. Karta działała świetnie do dzisiaj. Podczas próby uruchomienia komputera widziałem tylko kolorowe paski i kwadraty… Na karcie bez problemu chodziły takie gry jak SPORE, The Sims 3. Więcej informacji o karcie nie jestem w stanie odczytać. Sprzedaję tylko kartę i płytkę ze sterownikami, całość w pudełku zastępczym.

No i pierwsze pytanie odnośnie owej karty:

Dzien dobry mam pytanie odnosnie karty poniewaz napisal pan ze jest sprawna albo ja nie wiem jaka jest jego specyfikacja(pamiec rdzen itd.)no i pisze ze jakies paski sie panu pokazuja ale czy reszta w grach dziala.Druga sprawa moglby pan podac swoj e-mail badz gadu gadu? moj nr gg 9*****3

Debil? Idiota? No cholera wie co! Czytanie ze zrozumieniem nie boli! Odpisałem by szanowny allegrowicz przeczytał opis jeszcze raz, mogłem odpowiedzieć metodą “kopiuj, wklej”, ale po co?
Kolejna wiadomość od tego użytkownika:

Aha i jescze jedno czy bedzie jakas rozruchowa gwarancja na to?
Zeby nie bylo ze potem bedzie uszkodzona

Idź pan w cholerę, czarna lista. Czytać nie nauczyli w szkole?
Kolejny allegrowicz postanowił kupić kartę, ale nie mogło zabraknąć idiotycznych maili:

Witam karta wogole odpala normalnie widać coś np jak startuje system i czy komputer wstaje była podkręcana itp ? jestem zainteresowany zakupem jestem z Polkowic Pozdrawiam i czekam na kontakt.

Ciężko zrozumieć, że po uruchomieniu komputera widzę tylko kolorowe figury nie? Fajnie, że jest Pan z Polkowic, ale po cholerę mi ta informacja? Temu Panu odpisałem metodą “kopiuj, wklej” dodając przy tym, że karta nie była podkręcana.
No i allegrowicz wygrał aukcję

Akcja po zakończeniu aukcji

Piszę e-mail z prośbą o wpłatę i informacją, że wysyłka odbędzie się najpóźniej dzień po zaksięgowaniu przeze mnie wpłaty. W odpowiedzi otrzymałem:

Witam towar odbiore osobiście proszę o podanie dnia kiedy panu pasuje.

W odpowiedzi napisałem, że odbiór osobisty jest niemożliwy. Ponagliłem też do dokonania wpłaty. Kolejny mail jaki otrzymałem:

Panie kolego mieszkam rzut kamieniem od głogowa więc bardziej dla mnie będzie odbiór osobisty czy to taki duży problem nawet jest adres na allegro chyba że ta karta to jakiś przekręt ?

Hola, hola panie, po pierwsze żaden z pana mój kolega, po drugie nie interesuje mnie fakt, że mieszka pan rzut kamieniem od miejscowości zamieszkiwanej przeze mnie. W aukcji było zaznaczone, że jedyną możliwą formą dostarczenia przedmiotu jest wysyłka pocztą, nie było tam nic o odbiorze osobistym, więc jak już wspominałem odbiór osobisty jest niemożliwy. Czytanie ze zrozumieniem chyba jednak boli…
Ostatni mail od tego niedoszłego kupującego:

To proszę złożyć o wniosek zwrotu kosztów za aukcje pozdrawiam.

U mnie czarna lista.

Tak się to zakończy

Wniosek o zwrot prowizji oczywiście złożę, ale na tym nie poprzestanę. Mam nadzieję, że interwencja u allegro skutecznie zniechęci tego allegrowicza do takich praktyk.

Wnioski

Obawiałem się Juniorów na Allegro, jednak są oni bardziej odpowiedzialni od tych rzekomo pełnoletnich allegrowiczów. Teraz obowiązkowo przy rejestracji powinno się przeprowadzić test czytania ze zrozumieniem. Oblanie go równoważyłoby się z dożywotnim banem i tyle. Debile są już wszędzie i nie będzie kolejnego wpisu ich dotyczącego bo szkoda prądu, szkoda palców i nerwów na takich ludzi. Omijać z daleka to jedyne co nam pozostaje.

Hodowca, czy sadysta? Z rodowodem, czy bez?

08-24-2009

Kilka dni temu zginął mój kot – niebieski pers (znaczy się dachowiec persopodobny…) o imieniu Kacper. Teorii jego zaginięcia było wiele, od rozszarpania przez psy, poprzez porwanie przez jastrzębia, do porwania przez zwierze zwane człowiekiem. Jako “kociarz” strasznie to przeżyłem. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a sprawcą jak się okazało były dzieci z sąsiedztwa. W obawie, że im ucieknie nie wypuszczali go na dwór (na pewno by uciekł, znaczy się wrócił do domu). Jednak nie o tym chciałem pisać, tylko o zachowaniu hodowców, a raczej ludzi, którzy się za nich podają.

Kim jest hodowca?

Żeby o czymkolwiek pisać, muszę wyjaśnić kim jest hodowca (według nich samych). Jest to osoba zajmująca się rozmnażaniem zwierząt (tu kotów), jeżdżeniem na wystawy, wyznająca zasadę rasowy = rodowodowy. Wmawia ci, że rodowód kosztuje zaledwie 40zł, więc wymówki pseudohodowców (ludzi, którzy rozmnażają zwierzęta bez rodowodu) o drogich rodowodach są podobno bezpodstawne. Twierdzi, że pseudohodowcy rozmnażają zwierzaki wyłącznie w celu ich sprzedaży. Wmawia wszystkim, że starannie dobiera zwierzaki w pary, tak aby cechy potomstwa były nieskazitelne…

Skupmy się na kotach

Tak, bo o koty i hodowców kotów chodzi w tym wpisie. Napisałem o zaginięciu kota na dwóch kocich forach. Na jednym z nich pierwszym pytaniem jakie mi zadano było skąd mam kota i czy ma rodowód. W odpowiedzi napisałem, że kupiłem od hodowcy (jak się później dowiedziałem pseudohodowcy), a rodowodu nie ma i tu posypały się “żarty” i “porady” typu: “uciekł, bo się wstydził swojego pochodzenia”, “kota się na dwór nie wypuszcza”, “co z tego, przecież był dachowcem od pseudohodowcy” i jeszcze kilka innych. Po moim poście, w którym stwierdziłem, że oni (rzekomo prawdziwi hodowcy) są sadystami temat na forum został usunięty, a moje konto zbanowane… Na drugim (większym) forum zostałem raczej normalnie potraktowany i jedyną delikatną sugestią było, że Kacper miał zbyt dużo swobody. Tutaj nikt mi, ani mojemu zwierzakowi nie ubliżał za to, że nie miał rodowodu.

Hodowca = Sadysta

Do takiego wniosku doszedłem czytając “porady” na pierwszym forum, na którym pisałem. Zawsze wydawało mi się, że koty są indywidualistami, że potrzebują swobody, jak się okazało hodowcy skutecznie im ją odbierają zamykając zwierzaki w 4 ścianach, ewentualnie wychodząc raz dziennie z kotem na smyczy… Ja swojego wypuszczam kiedy tylko ma ochotę wyjść i cieszę się, że żyje własnym życiem. Przynajmniej mam pewność, że żyje pełną parą, a nie jako domowy dywan.

Rodowód

Wracając do rodowodu… Jak pisałem wyżej hodowcy twierdzą, że kosztują 40zł, jakim więc cholernym cudem rasowy kot kosztuje 1500zł, a identyczny bez rodowodu 400zł? Jeśli rodowód kosztuje 40zł to dlaczego nie sprzedają zwierzaków za 440zł? Oj, wiem dlaczego… Przecież te marne 1500zł to jest ledwo zwrot za utrzymanie zwierzaka… Oczywiście kotów bez rodowodu się nie karmi dlatego kosztują tylko 400zł…
Kolejna sprawa to fakt, że hodowcy łącząc w pary zwierzaki – we wiadomym celu – łączą przykładowo matkę z synem, w wyniku czego z 4 kotów z miocie jeden nadaje się na sprzedaż reszta do rzeki, bo są niepełnosprawne (nierozwinięte kończyny itp.). Problem w tym, że ten jeden – z rodowodem – jest wolny od ułomności tylko jako kociak. Skąd to wiem? Mam w rodzinie osobę pracującą w weterynarii i niestety jej opowieści są czasami przerażające, gdy np. przychodzi właściciel rodowodowego kocura perskiego na wyrwanie zębów, które nigdy nie powinny wyrosnąć…

Kot bez rodowodu, kotem z osobowością

Kończąc tego posta jeszcze dodam, że kot bez rodowodu jest kotem unikalnym, kotem, którego nie zapomnisz do końca życia, kotem, którego nie posiada nikt, bo jak twierdzą hodowcy “jeśli chcesz mieć kota o cechach i zachowaniu odpowiadającemu szablonowi, to wybierz kota z rodowodem”.

Madonna i… nie tylko.

08-15-2009

Dla jednych jest obiektem westchnień, dla innych obrzydzenia. Amerykańska wokalistka w końcu wystąpiła w Polsce. Występ był podobno bardzo udany, fani są zachwyceni, podobno też śpiewali jej “Happy Birthday” z okazji dzisiejszych urodzin. Niestety niektórzy “polacy” piszą żenujące komentarze przeciwko Madonnie i jej występom. Na szczęście nie mam w zwyczaju udzielać się w jakże pasjonujących dyskusjach prowadzonych w komentarzach artykułów na wielkich portalach. Postanowiłem jednak skomentować całość na swoim blogu. Czy rozpętuję wojnę? Mam nadzieję :) .

Oczywiście Polska jest krajem chrześcijańskim co nie miara. Ba, jesteście wszak narodem wybranym XXI wieku jak niektórzy sądzą. Wszyscy jesteście zagorzałymi katolikami – i co z tego? I to, że przypominacie sobie o religii tylko gdy coś wam nie w kolorki i że dla innych wyznań wasza tolerancja jest zerowa. Bo co mnie obchodzi wasze święto? Gówno mnie obchodzi. A dlaczego? Bo wy nie wiecie nawet kiedy w moim kalendarzu są święta. Ktoś zaraz napisze, że nie mam szacunku dla innych wyznań… Bzdura! Nie mam szacunku do was, bo wy nie macie szacunku do innych. Wsio. W święta się nie pracuje, a jeśli praca dla kogoś jest jednocześnie jego hobby i przy niej się relaksuje, to co w święta nie może? Nie podoba się, że Madonna koncert zrobiła w jakieś święto? Mam teraz cholerny dylemat… Jestem katolikiem, praca to moje hobby, więc iść do pracy w święto, czy nie iść? I drugi dylemat, gdy nie jestem katolikiem, a mamy święto katolickie – wolne od pracy, to ja mam iść do pracy, która nie sprawia mi przyjemności czy nie? Dobra, koniec z religiami bo mnie sekta Moherowych Beretów zje.

Żałosne komentarze żałosnych “polaków”. Tylko tyle można znaleźć w internecie. Prawdziwych, wartościowych zdań jest tyle ile igieł w stogu siana. Człowiek do czegoś doszedł swoją pracą to musi być zły, a jakże by inaczej! Madonna przecież jest “burą suką, starą wiedźmą, botoksu ma na twarzy więcej niż mięśni, przecież nawet nie umie śpiewać!”. To tylko kilka zdań fraz znalezionych w komentarzach. Nie wiem tylko dlaczego fraza “burą suką” przeszła przez moderację. Jest to raczej ogólnie uznane jako obraźliwie, ale z drugiej strony przecież suka to tylko pies… Czy lubię Madonnę? Nie cierpię jej muzyki, ale osobą jest niezwykle ciekawą :) . Sam fakt, że potrafi wykorzystać zachowania uznane za nieetyczne jako formę reklamy już ją stawia na 1 miejscu listy osób, z którymi chętni bym pogadał :) .

Ogólnie zauważyłem, że na wielkich portalach występują zaledwie 3 typy ludzi, z tymże ten 3 typ – piszący wartościowe zdania – są widziane raczej rzadko. 2 kolejne to “polak” zazdrośnik i zazdrośnik zazdroszczącego “polaka”. Skomplikowane? Tylko na pozór. “polak” zazdrośnik to taki totalny nieudacznik po zawodówce (często się to słyszy nie?), po technikum (to już rzadziej), po studiach, który nigdy niczego nie osiągnie. Potrafi tylko zazdrościć tym, którym w życiu się udało i ścigać się z sąsiadem o lepszy samochód. Zazdrośnik zazdroszczącego “polaka” to też dziwny twór, który nigdy nie czuł się Polakiem i wyemigrował do Irlandii (przykład). 8 godzin dziennie moczy ręce w zmywaku (to też przykład), ale cały czas twierdzi, że dzięki temu na wszystko go stać. Nie mam nic do Irlandii i pracy na zmywaku, bo wiem, że czasami niektórzy, acz bardzo niewielu, znajduje się tam niejako z życiowego przymusu. Ale oni zazwyczaj oszczędzają i wracają, by w Polsce się dalej rozwijać. Pierwszy typ już wiecie jak rozpoznać – pisząc (często przy okazji obrażając) wylewa swoje negatywne emocje na innych ludzi myśląc “dlaczego on, a nie ja?”. Drugi typ można rozpoznać po charakterystycznych zdrobnieniach słowa “Polak”. Taki komentarz często rozpoczyna się od słów “WY POLACZKI [...]” koniecznie pisanych wielkimi literami.

“polacy” – Celowo w tekście w odpowiednich miejscach brałem “polaków” w cudzysłów i pisałem małą literą, bo nie mam szacunku dla tych ludzi. Polak – chrześcijanin – jeżeli obchodzi jakieś święto, to nie zmusza innych do jego obchodzenia. Bo jaki to ma sens? Rocznica chrztu każdej osoby też jest jakimś świętem, więc co, cała Polska ma je obchodzić? Mamy odwołać koncert, bo jest moja rocznica chrztu? Poza tym “polacy” nie są Polakami tylko debilami. Debilami, którzy poziomem inteligencji nie dorównują nawet suce, którą tak często wymieniają w swoich komentarzach (bez urazy dla psa…).

Na początku miało być tylko o Madonnie… Hmm, mamy tu religię, zazdrosnych polaków, nawet psy mają swój udział… Ale w jakimś stopniu chyba wszystko nawiązuje do Madonny i jej koncertu :) . I Amas widzi, że to dobre…

Woodstock – komentarz

08-04-2009

Zacząłem pisać kilka dni temu. Nie opublikowałem, bo myślałem, że jeszcze coś mi przyjdzie do głowy, niestety nie przyszło, więc publikuje w takiej wersji w jakiej była kopia robocza:

W każdych mediach nadają o tym jakim to Woodstock jest wspaniałym festiwalem, ale czy na pewno tak jest? Faktem jest, że 3 dni jesteś praktycznie wolny i nie musisz martwić się o nic. Popijasz piwo, które dodaje ci sił i odwagi do szaleństwa przed sceną i to jest piękne. Gdy ktoś cię potrąci natychmiast się odwraca i przeprasza – nie ma tam miejsca na chamstwo. Na Woodstocku możesz się ubrać, najeść, napić, zrobić sobie tatuaż, czy dziwną fryzurę, pomalować się, skakać w błocie, poznać ciekawych ludzi i ciekawe akcje przez nich organizowane np. Darmowe Przytulanie. Niestety są też takie ewenementy w przyrodzie, które psują ten festiwal, a chodzi o pijanych, a raczej nawalonych jak świnie ludzi i nie mam tu bynajmniej na myśli przystankowiczów, a organizatorów i ich sławnych gości. 2 dnia Owsiak przemawiał do tłumu i w pewnym momencie poprosił o komentarz jakiegoś premiera (cholera – nie pamiętam nazwiska) no i ów premier nie dość że ledwo bełkotał do mikrofonu w jakimś nieznanym języku, to na dodatek nie był w stanie sam utrzymać mikrofonu…Wydawał się mocno podchmielony. Na pewno mogę też stwierdzić, że nie było to wynikiem podeszłego wieku owego premiera, którego nazwisko zostało mi przypomniane. A może to była choroba tropikalna? Cóż… Świadectwo o sobie dał byłym wyborcom niezłe…
Może rzeczywiście przykład premiera Mazowieckiego był niefortunny, a jego niewyraźne przemówienie było wynikiem podeszłego wieku, ale jego osoba miała posłużyć za przykład, których jest podobno o wiele więcej. Nie będę już nikogo wymieniał, bo osobiście nie byłem świadkiem, ale problem istnieje i “weterani Woodstocku”, którzy bywali jeszcze w Żarach pytani np. o to dlaczego impreza już nie jest organizowana w tym mieście potwierdzają, że przyczyną było zachowanie pijanych organizatorów. Oczywiście organizatorzy mają swoją wersję wydarzeń.
Mimo wszystko warto pojechać na Woodstock i spędzić 3 dni w totalnej beztrosce.

Krótka recenzja programu ArcaVir 2009

08-03-2009

Ostatnio pisałem, że wziąłem udział w akcji zorganizowanej przez firmę ArcaBit noszącej tytuł Bezpieczna Blogsfera. W poście obiecywałem test programu, który w ramach akcji otrzymałem wraz z roczną licencją, jednak zdecydowałem się na krótką recenzję dodając przy tym jeszcze dodatkowy komentarz do całej akcji.

O programie

ArcaVir 2009 System Protection – bo tak brzmi pełna nazwa programu – oprócz ochrony antywirusowej oferuje nam skaner poczty, zaporę sieciową, antyspam, kontrolę rodzicielską, skaner http oraz monitor rejestru, czyli na domowe warunki idealnie. Każdy moduł programu można bez problemu wyłączyć, dzięki czemu ja korzystam tylko z niezbędnego antywirusa i zapory sieciowej, gdyż reszta funkcji średnio mi jest potrzebna. Czytałem jakiś czas temu opinie na temat różnych antywirusowych programów i produkt firmy ArcaBit zbierał dobre opinię pod względem zabezpieczenia, ale niestety już gorsze, jeżeli wziąć pod uwagę obciążenie systemu i łącza. Ja przyznam szczerze, że nie zauważyłem w ogóle spadku wydajności ani mojego komputera, ani mojego łącza, a nie posiadam sprzętu za kilkanaście tysięcy złotych, tylko notebooka z procsorem Intel Pentium Dual-Core T3200, 2 GB pamięci ram i łącze 1 Mbit, co nie czyni z niego demona szybkości. Używam go co prawda od 11 dniu, ale na razie nie zanotowałem większych problemów. Niestety na krytykę z mojej strony zasługuje obsługa ustawień programu, która w ogóle nie trafia w mój gust. Jest moim zdaniem mało intuicyjna i zaprojektowana bez wyobraźni, ale da się to przeżyć, gdyż do tych ustawień zagląda się raz na kilka miesięcy. Oczywiście program został wyposażony w automatyczną aktualizację, która codziennie, dyskretnie uzupełnia bazę wirusów.
Program niesłusznie jest umieszczany przez rzekomych ekspertów na średniej półce pod względem jakości, moim zdaniem na domowe warunki, przy intensywnym korzystaniu z takich serwisów jak allegro.pl, paypal.pl, czy banków w zupełności wystarczy.

Jeszcze jeden komentarz do akcji ArcaBit

Akcja kierowana jest do blogerów, a skoro ktoś zaoferował mi świetny program antywirusowy w zamian za śmiesznej wielkości baner reklamowy to dlaczego miałbym nie skorzystać? Akurat w moim przypadku tak się też złożyło, że licencja na poprzedni program dobiegała do końca, a za koszt jej przedłużenia świetnie spędziłem czas z przyjaciółmi na Przystanku Woodstock. Moim zdaniem wzięcie udziału w akcji ArcaBit, nie było z mojej strony formą uzyskania kasy, ani sprzedawania się, tylko uczciwej wymiany produktu za produkt.

Wybór skryptu forum

07-31-2009

Dzisiaj wbrew pozorom wybór skryptu forum nie jest jakoś specjalnie prosty. Mamy tyle możliwości wyboru, że można się pogubić. Ja musiałem podjąć to wyzwanie przy okazji rozwoju NBnews. Nie testowałem wszystkich skryptów instalując ich na serwerach, prawdę mówiąc test, albo raczej zestawienie przeprowadziłem z poziomu użytkownika (choć nie tylko), bo przecież oni będą z naszego forum korzystać. Pod uwagę wziąłem tylko te skrypty, które moim zdaniem coś znaczą w polskim internecie.

Jako pierwszy na ruszt wrzucony został SMF. Skrypt działa szybko, obsługa z poziomu użytkownika jest intuicyjna, ogromny wybór skórek i masa dodatków. Niestety brak polskiego supportu (kiedyś istniało smf.pl, ale na dzień dzisiejszy nie ma) skutecznie odstraszył mnie od tego skryptu. Jednak jeszcze przed opublikowaniem posta support powrócił, czyli jak widać była to chwilowa awaria, która zbiegła się w czasie z moim natchnieniem do pisania :)

Kolejnym jest ostatnio bardzo rozsławione MyBB, niestety nie dane było mi przetestować z poziomu użytkownika, gdyż podczas rejestracji otrzymałem wiadomość, że nie mogę korzystać z serwera proxy, z których oczywiście nigdy nie korzystałem. Próbowałem kilka razy i zawsze kończyło się tak samo, więc już nie biorę tego skryptu pod uwagę, bo jak będzie płatał takie figle potencjalnym użytkownikom na moim forum to ja dziękuję.

PunBB (fluxBB) – bardzo ceniłem niegdyś ten skrypt za jego lekkość, elastyczność i ogrom dodatków. Niestety podobnie jak w przypadku SMF tutaj też polski suport upadł, no i zawirowania wokół PunBB po ogłoszeniu informacji o sprzedaży skryptu. PunBB podobno przestał być tak intensywnie rozwijany jak kiedyś, główni pomocnicy stworzyli odrębny projekt fluxBB, ale ja już się tym zbytnio nie interesuję.

phpBB3 – długo oczekiwałem wydania tego skryptu, następcy phpBB2. Doczekałem się i… zawiodłem… Skrypt totalnie nie przypadł mi do gustu. Panel Administracyjny nie jest tak intuicyjny jak w przypadku poprzedniej wersji, no i tutaj nie obyło się bez dziecinady Polaków… Prawdę mówiąc nie jestem dobrze poinformowany odnośnie sporu jaki miał miejsce, ale wiem, że mamy 3 polskie supporty, 3 odrębne tłumaczenia i 3 fora u których konkurencja zamieniła się w jakieś szatańskie dzieło zniszczenia :P Poza tymi minusami (które dyskwalifikują skrypt) plusem jest duża ilość modyfikacji i skórek.

IPB, vBulletin – nie były brane pod uwagę, bo są płatne, a ja mam ograniczony budżet.

phpBB by Przemo – skrypt ma fatalną opinię wśród administratorów. Byłem świadkiem na pewnym forum, gdy administrator serwera (szanowany hosting, którego nazwy nie wymienię, z uwagi na to, że sytuacja ta miała miejsce bardzo dawno.) jasno stwierdził, że albo zmieni się skrypt, albo konto zostanie zamknięte za złamanie regulaminu. Kolejnym minusem jest to, że skrypt ten oparty jest na starym phpBB2, który wyszedł z użytku, no i chyba już nie jest rozwijany, bo nowe wersje zawierają tylko poprawki bezpieczeństwa. Skrypt posiada niewielką ilość sensownych modyfikacji.

Ostatnim skryptem, który wziąłem pod uwagę jest Callisto, o którym niewielu słyszało. Callisto jest bardzo rozbudowany, posiada świetny panel administracyjny. Tworzony jest przez Polaka – pasjonata języka PHP. Niestety z uwagi na niewielką popularność Callisto nie oferuje praktycznie żadnych modyfikacji i stylów. Mimo to warty jest uwagi, gdyż przypomina swą budową IPB – złośliwi zazdrośnicy twierdzą nawet, że jest to zmodyfikowany IPB. Sprawa była dość głośna i nawet firma Invision Power – właściciel skryptu IPB zaprezentował oficjalne stanowisko firmy dotyczące rzekomej modyfikacji i rozpowszechnianiu płatnego skryptu, dementując jednocześnie te plotki.

Wybór Jest naprawdę przeogromny, ja zaprezentowałem tylko kilka skryptów, które przeszły moją wstępną selekcję. W moim przypadku walka finałowa rozegrała się pomiędzy Callisto a SMF, jednak wygrał ten pierwszy z uwagi na to, że tworzy go Polak :) Przy wyborze skryptu należy też wziąć pod uwagę możliwości serwera, na którym chcemy go hostować, oraz planowaną wielkość forum – nie zapomnijcie o tym :)

Drogi kierowco…

07-27-2009

Przeczytałem dzisiaj kilka artykułów o naszych “świetnych kierowcach” i prawdę mówiąc zaniemówiłem… Okazuje się bowiem, że jesteśmy obojętni na nasze (i nie tylko nasze!) bezpieczeństwo na drodze. Czujemy się w samochodzie jak w jakimś niezniszczalnym sarkofagu, wsiadamy za kółko z przekonaniem, że chroni nas gruba warstwa metalu, albo znając statystyki (które są z resztą druzgocące) w przekonaniu, że jest niewielka szansa na możliwość naszego udziału w wypadku… Niestety wszystkie te przekonania są mylne i to bardzo… Co roku w wypadkach z udziałem samochodów ginie prawie 6000 ludzi, a dziesięć razy więcej zostaje rannych. Warto pamiętać, że te 6000 ludzi ma rodziny i to im sprawia się największą krzywdę, bo co jest gorsze od śmierci? Utrata kogoś bliskiego… Policja mówi zazwyczaj, że przyczyną większości wypadków jest nadmierna prędkość, kierowcy broniom się mówiąc, że przyczyną tych wypadków jest słaba jakość dróg, ale nie wiedzą, że pojęcie “nadmiernej prędkości” nie odnosi się tylko do tych, którzy nie zwracają uwagi na znaki ograniczające tą prędkość. “Nadmierną prędkość” moim zdaniem oznacza prędkość niedostosowaną do warunków jazdy. Przedstawię to na prostym przykładzie. Jesteś poza terenem zabudowanym, możesz jechać 90km/h, ale widzisz, że nawierzchnia jest nierówna, że są na niej dziury, ale mimo to jedziesz 90km/h, bo pozwalają na to przepisy. Twoje życie, twój wybór, ale nie dokonuj wyborów, które mogą zaszkodzić komukolwiek innemu.
Oczywiście nie twierdzę tutaj absolutnie, że kierowcy racji nie mają zrzucając winę wypadków na nawierzchnię, ale pamiętaj, że robiąc komuś na złość, krzywdzisz samego siebie. Jeżeli druga strona nie podejmuje działań mających na celu ograniczenie ilości wypadków podejmij je TY!

Podejmijmy kolejny temat związany z wypadkami – pijanych kierowców. Moim zdaniem przepisy są zbyt restrykcyjne, a jednocześnie za mało restrykcyjne. Dla mnie powinny one wyglądać tak:
– do 0,5 promila – policja po zatrzymaniu daje ci ulotkę informacyjną – o ilości wypadków spowodowanych alkoholem i tyle, jedziesz dalej.
– od 0,5 do 1 promila zabierają i anulują prawo jazdy. Po roku możesz iść na kurs i egzamin ponownie. Dodatkowo wysoka kara pieniężna.
– powyżej 1 promila – zabierają prawo jazdy. Nigdy nie będzie możliwości ponownego otrzymania dokumentu. Prace społeczne do emerytury (kilka godzin miesięcznie), a w przypadku nieodrobienia owych prac 25 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa. Comiesięczna składka (przypuśćmy 10% zarobków) na rzecz poszkodowanych w wypadkach.
Myślę, że takie przepisy skutecznie odstraszyłyby pijanych kierowców. A jeśli nie zmiana przepisów to dotarcie do DEBILI poprzez media. Owszem teraz są przeprowadzane spoty reklamowe ostrzegające IDIOTÓW, ale nie wiele dają, bo są zbyt łagodne. Celowo nazwałem pijanych kierowców IDIOTAMI i DEBILAMI, aby w skrócie pokazać jak wyglądają spoty reklamowe w innych krajach. Tutaj dwa przykłady. Polecam obejrzeć każdemu, nie tylko DEBILOM i IDIOTOM (choć im w szczególności)



Dają do myślenia i to ogromnie. Właśnie pod wpływem tych nagrań piszę ten wpis. Siła z jaką inne kraje uderzają w problem pijanych (ale też nierozważnych) kierowców jest nieporównywalnie większa od tej, która jest stosowana w naszym kraju. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości podobne nagrania trafią do polskich mediów.

Przejdźmy dalej, bo przecież głupota ludzka nie zna granic. Czytałem dzisiaj na portalu Interia o 17-letnim mordercy, który zabił (a raczej zamordował) dwóch rowerzystów przy pomocy Opla Vectry. Zrobił to w nocy jadąc z prędkością 160km/h no i oczywiście bez uprawnień. Czytając komentarze użytkowników owego portalu niejednokrotnie łapałem się za głowę. Ludzie w swoich opiniach pisali, że nie wolno go zamykać, że jest jeszcze dzieckiem, że należy skazać rodziców, bywały też wpisy o tym, że należy go powiesić… Przeraża mnie myślenie niektórych ludzi. Możecie mi wierzyć, że człowiek, który skończył 16 lat, a nawet i mniej, potrafi odróżnić dobro od zła i potrafi samodzielnie dokonywać wyborów, więc rodziców skazywać się na pewno nie powinno. Karą samą w sobie jest już dla nich myśl, że wychowali syna, który zabił 2 ludzi. To że nie powinien być ukarany to jakaś abstrakcja, albo prowokacja moim zdaniem… No i powiesić też go nie należy, bo jak wtedy będzie cierpiał z powodu kary?! Musi ją przejść na żywca i dostać minimum 25 lat za swoją głupotę. Całe 25 lat powinien przepracować na rzecz ludzi poszkodowanych w wypadkach i do końca życia mieć zakaz na prowadzenie nawet roweru.

I takie zdanie podsumowujące:
Chcesz się zabić w samochodzie? Jedź do lasu i walnij w drzewo – zabij siebie, ale nie zabieraj ze sobą przypadkowych ludzi. Mniej IDIOTÓW i DEBILI = mniej rozbitych rodzin, mniej przypadkowych śmierci.

Profesjonalnie - facebook aplikacje - Sprawdź!